Dzisiaj mam dobry dzień. Wstałam rano z uśmiechem, pełna energii. Wszystkie poranne fochy moich dzieci zniosłam dzielnie. Dokonałam niemożliwego, bo – jak co dzień – w końcu wszyscy znaleźli się w szkole / przedszkolu. Miałam dość cierpliwości, miłości i zrozumienia, żeby dać im po trochu tego wszystkiego od rana. Pomimo, że dzieci niekoniecznie miały ochotę wyjść z domu, udało się bez stresu i bez walki.

Jednak czasami nie mam tyle siły w sobie. Łatwo się denerwuję, nie mam cierpliwości, krzyczę. W tych dniach sama potrzebuję zrozumienia i pomocy. Jestem niewyspana albo się spieszę. Mam dużo na głowie. Chciałabym odpocząć, usłyszeć miłe słowo. Zamiast tego słyszę tylko narzekania i żądania. Wtedy nie jest tak różowo. Poranek zasłania czarna chmura. Wszyscy mamy smutne miny.

Poranki to tylko drobny przykład. Są też popołudnia, wieczory. Są weekendy, rozmowy z mężem, są zabawy i obowiązki. Są wszystkie te sytuacje, w których ktoś czegoś od nas potrzebuje oraz te, w których my chcemy komuś coś od siebie dać.

Moim marzeniem jest zawsze wstawać z uśmiechem, dawać rodzinie dużo miłości i wsparcia, mieć nie kończącą się cierpliwość w stosunku do dzieci. Czy to możliwe?

Mamy często ogromne wymagania wobec samych siebie. Nierzadko wobec innych wcale nie mniejsze. Oczekujemy od nich zrozumienia i wsparcia, współpracy i docenienia naszych starań. Jednak, zarówno w przypadku tego na co liczymy, że otrzymamy od innych, jak i tego co wymagamy, że damy im od siebie, często zapominamy o niezmiernie ważnej a jednocześnie logicznej rzeczy.

NAJPIERW TRZEBA MIEĆ ŻEBY DAĆ

  • Nie masz pieniędzy to nie kupisz.
  • Z pustego dzbanka nie nalejesz wody.
  • Nie wyjmiesz z kieszeni czegoś, czego do niej nie włożyłaś.
  • Jeśli nie masz dla siebie zrozumienia, nie będziesz w stanie zrozumieć swoich dzieci.
  • Obwiniasz się i krytykujesz w swojej głowie – jak masz okazać miłość komuś innemu?
  • Jesteś zmęczona i zestresowana, więc nie ma opcji żebyś miała cierpliwość dla innych.
  • Brakuje Ci wsparcia i docenienia, nie uda Ci się więc szczerze pomóc temu, kto tego od Ciebie oczekuje.

photo-1458134580443-fbb0743304eb

Chcę najbardziej na świecie, żeby moje dzieci, dostały to, czego ode mnie potrzebują. Zależy mi na tym, żeby wyposażyć je w to co mogę i umiem na ich całe życie. Żeby będąc już dorosłymi ludźmi wspominali ten czas bycia dzieckiem jako piękny, pełen ekscytacji i magii okres. Chociaż niekoniecznie pozbawiony trudności czy przykrości. Nie chcę stworzyć im raju, tylko dać możliwość rozwijania się bez żadnych ograniczeń. Dać im wolność. Poczucie, że to oni decydują o sobie, a nie rodzice, nauczyciele czy otaczający ich świat.

Ale to się nie wydarzy jeśli dzisiaj, jutro i codziennie będę zmęczona i rozdrażniona. Jeśli nie będę o siebie dbać i siebie szanować. Jeśli dzisiaj nie dam sobie możliwości wyboru co chcę robić, to nie dam go jutro dzieciom. A wtedy, jak mogłabym od nich oczekiwać odpowiedzialności i umiejętności decydowania o sobie?

Dążąc do wolności daję ją najpierw sobie, żeby móc ją dać innym. Bo żyjąc na co dzień w „muszę” i „powinnam” nie pokażę dzieciom, że nic ich w życiu nie może ich powstrzymać.

Nie wystarczy wiedzieć, że dzieci potrzebują miłości. Nie wystarczy zgadzać się z opinią jak ważne jest to, żeby rodzice sami robili to, czego chcą nauczyć swoje dzieci. Do tego wszystkiego trzeba jeszcze działać. Naprawdę to robić. Być gotowym na zmiany, a nie tylko ich chcieć.

A czego chcesz Ty dla swoich dzieci i co robisz, żeby to osiągnąć?