Żyć prościej to dla mnie żyć łatwiej. Tak naprawdę moje minimalistyczne podejście i zmiany, które dzieją się w moim życiu, wynikają głównie z mojego lenistwa. Chociaż to byłoby duże uproszczenie…

Jak to się stało, że zamiast chcieć więcej zaczęłam chcieć mniej? Nie zawsze tak było. Kiedyś miałam całą listę (tak, listy miałam zawsze…) RZECZY, które chciałabym MIEĆ. Teraz trudno byłoby mi wymienić nawet jedną. Kiedyś marzyłam o nowych kosmetykach, biżuterii, ciuchach, różnych gadżetach i nowych meblach. Teraz z nowych rzeczy chcę… Właściwie to teraz najlepsza jestem w wymienianiu powodów dlaczego nie chcę czegoś mieć.

INNE MARZENIA

Za to zaczęłam mieć inne marzenia:

Żeby coś ZROBIĆ, gdzieś BYĆ,
o czymś POROZMAWIAĆ, czegoś DOKONAĆ.

Te marzenia przyszły do mnie stopniowo. Oczywiście zawsze chciałam podróżować. Jednak teraz wiem co i dlaczego chcę zobaczyć. Chciałam także odnieść sukces w pracy, tyle, że wcześniej nie wiedziałam konkretnie w jakiej dziedzinie i jak miałoby to wyglądać. Tak, teraz to już wiem.

Moim marzeniem jest STWORZYĆ WSPANIAŁY KURS, który pokaże każdemu, kto tylko poczuje potrzebę i będzie potrzebował pomocy, aby stworzyć swoją własną misję. Zapisać cel swojego życia. Chciałabym, żeby dzięki mnie więcej ludzi miało przed sobą jasno wytyczoną ścieżkę, po której chcą iść i poczuło odwagę do robienia tego, co dla nich ważne. Bo trudno jest żyć bez celu.

Moim marzeniem są też podróże, próbowanie życia w różnych miejscach na ziemi, poznawanie nowych ludzi a co za tym idzie praca, którą mogę wykonywać skądkolwiek.

Marzeń mam znacznie więcej ale nie znajdziesz na mojej liście przedmiotów. Chociaż to nie znaczy, że spełnienie ich nie wiąże się z wydawaniem pieniędzy. Jeszcze jakiś czas temu czytając o ludziach, którzy wszystko co mają mieszczą do plecaka, myślałam jak straszne musi to być życie. Jaka to przesada i poświęcenie nie wiadomo po co. Może pod publikę. Tak, tak właśnie myślałam… Dzisiaj trudno mi w to uwierzyć.

CO ZMIENIŁAM W MOIM ŻYCIU?

Tak naprawdę to po prostu pewnych rzeczy jest teraz w moim życiu mniej a niektórych jest trochę więcej. To wszystko. Żadna wielka tajemnica. Niektóre rzeczy przestałam robić albo wyrzuciłam ze swojego życia. Niektóre zyskały u mnie wyjątkowe miejsce.

MNIEJ

  • mniej rzeczy w szafie
  • mniej obiecuję innym – zanim się do czegoś zobowiążę zastanawiam się 3 razy
  • mniej sprzątania
  • mniej innych domowych „muszę”
  • mniej rzeczy w domu, żadnych „bibelotów”
  • mniej książek na półkach – książki papierowe zamieniłam na elektroniczne
  • mniej punktów na liście zadań
  • mniej MUSZĘ (a więcej CHCĘ)
  • mniej niepoukładanych myśli w głowie – wszystko z głowy przerzucam na papier
  • mniej zmartwień i negatywnych myśli – nie przejmowanie się rzeczami, na które nie mam wpływu oraz nie martwienie się na zapas
  • mniej stresu – co wynika z poprzedniego punktu
  • mniej telewizji – a właściwie wcale
  • mniej kosmetyków oraz makijażu na co dzień
  • mniej zakupów i wydatków
  • mniej negatywnych ludzi dookoła
  • mniej czasu online, FB, emaili
  • mniej rzeczy robionych na raz – monotasking

WIĘCEJ

  • więcej planowania:
    • wydatków
    • posiłków
    • rzeczy do zrobienia
    • priorytetów
    • długoterminowego
  • więcej czasu dla rodziny
  • więcej czasu na odpoczynek
  • więcej porządku i zorganizowania w życiu i w domu
  • więcej świadomości czego chcę a czego nie chcę
  • więcej dążenia do celu
  • więcej pozytywnych myśli
  • więcej wspaniałych ludzi dookoła
  • więcej miłości i życzliwości na co dzień.

Na tym blogu piszę o prostszym życiu, o moim minimalistycznym podejściu do codziennych spraw. Często jednak mam wątpliwości: czy mam prawo i czy chcę nazywać się minimalistką. Nie pozbyłam się z domu wszystkich zbędnych rzeczy, nie wyrzuciłam dzieciom zabawek, nadal wydaję pieniądze na rzeczy, których być może wcale nie potrzebujemy. Popełniam błędy, daję się ponieść. Jednak wiem jedno: w moim życiu zaszła spora zmiana i wszystko jedno jak ją nazwać, jest to zmiana, która mi się podoba.